Kolejny raport z trasy

Wedle autora, R-D M., są źródła na to, że w 1934 roku w Moskwie „robili w majtki” ze strachu. Mianowicie po salonach Europy (Berlin-Londyn-Warszawa-…) i Azji (Tokio) pałętał się plan inwazji na Sowiety: brytyjsko-niemiecko-polsko-japońskiej. (Oczywiście niekoniecznie z „klauzulą natychmiastowej wykonalności”).

Hitler nie przypadkiem zerwał z polityką pro-rosyjską Republiki Weimarskiej i postawił na Polskę. (Ci, którzy to ostatnie kwestionują, tzn. szczerość intencji Hitlera, opierają się tak naprawdę na jednym jedynym źródle, hm, pierwotnym, które nie jest wiarygodne. Chodzi o Hermanna Rauschninga; „wybrał wolność” w 1936 r.).

Skąd ta wolta Hitlera, wbrew konserwatystom z niemieckiego MSZ i Reichswehry? Jak twierdzą znawcy, Hitler nigdy wcześniej nie miał antypolskich fobii; antyczeskie – owszem, nawet antywęgierskie (trauma z młodości i postępowanie oddziałów czeskich w poprzedniej wojnie oraz pamięć o panslawizmie, który na Polaków nie działał!!!!). Dalej, w kwestiach polityki zagranicznej wtedy przemożny wpływ na Hitlera miał Alfred Rosenberg, Niemiec bałtycki, mający określony stosunek do Rosji i Sowietów. Numerem 2 w partii był Hess, wychowany w Egipcie, a więc bez obciążeń antypolskich. I jeszcze jedno: Hess nie był, wbrew pokutującej opinii, idiotą. Dalej, akurat wtedy (tzn. od 1931) bardzo ożywili się Japończycy na Dalekim Wschodzie, co bardzo zaniepokoiło Sowietów. No i kwestia ukraińska: Niemcy mieli dość nacjonalistów, nawet paru wydali Polsce; ze zrozumieniem przyjęli utworzenie Berezy po zamachu na Pierackiego. I…

… kwestia wielkiego głodu na Ukrainie. Spodziewano się, że Sowiety pod naciskiem z dwóch stron rozlecą się z ekspektatywą nabytków właśnie na Ukrainie ew. na Kaukazie. Celem oczywiście nie były rzezie w ZSRR, lecz rozpad państwa na wiele państewek.

Nic z tego nie wyszło, ale rzuca światło na zamiary Hitlera (stojące w sprzeczności z poglądami konserwatystów, np. amb. Niemiec w Moskwie, Rudolfa Novotny’ego, który jako rusofil musiał pożegnać się ze stanowiskiem. Nie on jeden!!).



Socjaldemokracja to nie jest socjalizm plus demokracja. To jest kapitalizm plus lęk przed socjalizmem.

Krzysztof Mroziewicz